Hubble znowu nadaje
15.09.2009

NASA opublikowała najnowsze zdjęcia Wszechświata wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. To pierwsze fotografie, które przesłał on na Ziemię po remoncie.
Prezentacji dokonano z wielką pompą w kwaterze głównej Amerykańskiej Agencji Kosmicznej w Waszyngtonie. Oprócz naukowców obserwujących kosmos przez wielkie oko Hubble'a na konferencję prasową przyszli niedawno powołany szef NASA gen. Charles Bolden (w 1990 r. pilot promu, który wyniósł teleskop na orbitę okołoziemską), astronauci, którzy w maju remontowali Hubble'a w kosmosie, a także... senator polskiego pochodzenia Barbara Mikulski. Zastępca szefa NASA Ed Weiler określił panią senator jako "matkę chrzestną" Hubble'a. Dba ona bowiem o to, by teleskop otrzymywał od Kongresu USA odpowiednie fundusze.
Wszyscy podkreślali, że zdjęcia kosmosu wykonywane przez Hubble'a nie tylko służą nauce, ale też ogromnie interesują zwykłych ludzi, inspirują młodzież. Senator Mikulski stwierdziła nawet, że Kosmiczny Teleskop Hubble'a to najlepsze dziś narzędzie w rękach amerykańskiej dyplomacji.
Rozmowa z dr Heidi Hammel, astronomem z amerykańskiego Instytutu Badań Kosmicznych w Boulder w Kolorado
Tomasz Ulanowski: Od dawna analizuje pani zdjęcia robione przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a?
Dr Heidi Hammel: Od 15 lat. Wykorzystuję Hubble'a do obserwacji Układu Słonecznego, ostatnio głównie Urana i Neptuna. Badam atmosferę tych planet. Za każdym razem, kiedy na nie patrzę, widać coś nowego. Ciągle nie rozumiemy zmian zachodzących w ich atmosferze.
W 1994 r., czyli na samym początku misji Hubble'a, byłam szefową ekipy, która badała efekty uderzenia komety Shoemaker-Levy 9 w Jowisza. Hubble dostarczył spektakularne zdjęcia tej kosmicznej kolizji.
Jednym słowem, naoglądała się pani zdjęć zrobionych przez Hubble'a. A kiedy pani na nie patrzy, górę bierze naukowiec szczególarz czy po prostu człowiek zachwycający się niezwykłym pięknem tych fotografii?
- Kiedy pojawia się nowe zdjęcie - a oglądamy je na ogromnych monitorach komputerowych - zawsze przez chwilę patrzę na nie z podziwem, napawam się jego pięknem. Potem jednak zamieniam się w naukowca, który zaczyna się zastanawiać, co z tych fotografii wynika, w jaki sposób najnowsze zdjęcie Neptuna różni się od poprzedniego. Myślę o tym, rozbierając je na czynniki pierwsze. Dla naukowca taka fotografia to masa informacji o fizyce i chemii danej planety.
Czyli w pewnej chwili kończy się przyjemność, a zaczyna mozolna praca?
- Ależ ona też jest przyjemna, bo w końcu pojawiają się odpowiedzi, rozwiązują się problemy! To momenty, które naprawdę dają ogromną radość, tym bardziej że odpowiedzi pojawiają się po miesiącach, a czasem nawet latach pracy.
Ale zanim się pojawią, siedzicie w tych laboratoriach bez okien i wpatrujecie się w ekrany komputerów. Nie nudzi to pani?
- Badania naukowe można porównać do układania puzzli. Niektórych ludzi nudzi układanie puzzli. Mnie nie. Dlatego cierpliwie rozwiązuję zagadki Wszechświata. A upojne momenty naukowego olśnienia można porównać z uniesieniem pojawiającym się, kiedy na monitorze po raz pierwszy wyświetla się nowe zdjęcie z Hubble'a. Człowiek dostaje gęsiej skórki. I ładuje baterie na kolejne miesiące ciężkiej pracy.
Które zdjęcie przysłane przez Hubble'a wywarło na pani największe wrażenie?
- To pokazujące skutki kolizji komety Shoemaker-Levy 9 z Jowiszem. Nie miałam pojęcia, że spowoduje ona tak potężne zawirowania w atmosferze planety, iż będzie widać materię wyrzucaną w kosmos przez uderzenie.
Dlaczego tak to panią zaskoczyło?
- Bo Jowisz jest ogromny! Taka kometa to przy nim pestka. Wydawało mi się, że po prostu wpadnie w atmosferę i zniknie. Podobnie jak meteory, które widać na naszym niebie, tzw. spadające gwiazdy. Krótki błysk, smuga na niebie i po nich. Skutki uderzenia komety Shoemaker-Levy 9 były jednak porażające. To był naprawdę spektakularny widok. Każde kolejne zdjęcie nas poruszało. Byliśmy "na haju" przez tydzień!
Dobrze, że jest w Układzie Słonecznym ten ogromny Jowisz, który niczym odkurzacz ściąga z okolicy komety i planetoidy. To m.in. dzięki niemu na Ziemi mogło zakwitnąć życie i rozwinęła się ludzka cywilizacja.
Półtora miesiąca temu dotarły do nas zdjęcia kolejnej kolizji z Jowiszem - nie wiemy, czy to była kometa, czy planetoida, tym razem naukowcy przespali samo uderzenie - wykonane już przez wyremontowanego Hubble'a, wyposażonego w nowe kamery. Muszę przyznać, że zaniemówiłam. Jakość tych fotografii, liczba widocznych na nich szczegółów... Zaparło mi dech w piersi.
Na papierze, w gazecie, nigdy tych szczegółów nie widać.
- Oj, no przykro mi, widać je za to na naszych monitorach. Powiem panu więcej. Czytelnicy oglądają zdjęcia przetworzone, którym dla efektu dodano kolory. My pracujemy na fotografiach czarno-białych. Proszę mi uwierzyć, to dzieła sztuki. Są cudowne. Często wieszam je na ścianie jak obrazy.
W wielu miejscach na świecie powstają dziś teleskopy naziemne jakością zdjęć przewyższające Hubble'a. Czy umieszczanie teleskopów na orbicie ma jeszcze sens? Są drogie, a jeśli się zepsują, ciężko je naprawić.
- Niestety, z Ziemi nie da się wszystkiego zobaczyć. Atmosfera blokuje np. promieniowanie ultrafioletowe i część promieniowania podczerwonego. A na tych falach Wszechświat przesyła nam sporo informacji o sobie. Dlatego ciągle buduje się teleskopy kosmiczne.
Ostatnio dwa - Herschela i Plancka - wysłała w kosmos Europejska Agencja Kosmiczna. NASA buduje natomiast teleskop Webba.
- Za pięć lat zostanie on umieszczony w tym samym miejscu co europejskie obserwatoria - w tzw. drugim punkcie Lagrange'a. To punkt, w którym równoważą się siły grawitacji Słońca i naszej planety i w którym teleskopy będą osłonięte od ciepła bijącego z naszej gwiazdy, a do tego daleko od Ziemi. Nie będzie obawy, że spadną nam na głowę. W razie awarii ciężko będzie je naprawić, ale to cena, jaką warto zapłacić.
Czy uważa pani, że nauka może się kiedyś skończyć? Bo np. zejdzie na taki poziom abstrakcji i szczegółu, że opinia publiczna nie będzie jej w stanie zrozumieć i znudzona obetnie fundusze?
- Na razie tego braku funduszy nie widać. Choć to prawda, że pisanie wniosków o granty to ciemna strona nauki, strasznie tego nie lubię.
Ciężko mi jednak sobie wyobrazić, żeby nauka kiedyś się skończyła. Wszechświat jest ogromny, zarówno w skali makro, jak i mikro, a liczba pytań, które ciągle stawiamy albo których nie potrafimy jeszcze postawić - nieskończona. Myśli pan, że człowiek przestanie kiedyś stawiać pytania? To by oznaczało koniec cywilizacji.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Zdjęcia dostępne pod adresem: http://www.spacetelescope.org/news/html/heic0910.html

