zaloguj się   |    zarejestruj się   |   
RSS
SmodCMS

NASA strzeliła w Srebrny Glob

09.10.2009

Przed chwilą NASA zbombardowała Księżyc. Wystrzelony w czerwcu pocisk uderzył w dno krateru Cabeus w pobliżu południowego bieguna Srebrnego Globu. Po co? Żeby znaleźć dowód na to, że jest tam zamrożona woda. Jak skomentował gospodarz popularnego w USA talk show David Letterman: "Jak zwykle, najpierw bombardujemy, a potem szukamy dowodów".

Uderzenie nastąpiło o godz. 13.32. Obraz z sondy, która śledziła pocisk, trafiał do kontroli lotu w Centrum Badawczym Ames NASA i był pokazywany na żywo w internecie. Ale nie było jednak widać błysku samego uderzenia ani żadnych jego śladów. Może dlatego, że sonda była jednak w tym momencie kilkaset kilometrów powyżej powierzchni Księżyca. Kilka minut po uderzeniu sonda podzieliła los pocisku - roztrzaskała się o Księżyc.

Ta misja ma za zadanie ostatecznie dowieść, że na Księżycu znajduje się woda. Miałaby się ukrywać w wiecznie zacienionych kraterach w pobliżu biegunów. Nigdy nie sięgają tam promienie Słońca i panuje temperatura blisko 230 stopni poniżej zera. Zamrożona na kamień woda - pochodząca np. ze spadających tam komet - mogłaby się w nich utrzymywać przez długie lata.

Jest tam woda, czy jej nie ma?

Badanie księżycowego gruntu z Ziemi za pomocą radaru nie dało jednoznacznej odpowiedzi - pewne analizy wskazywały, że echo radaru jest takie jak po odbiciu od lodu, inne dawały wynik negatywny. Nadzieję przyniosły pomiary sond księżycowych, które wykryły obecność znacznej ilości wodoru przy biegunach (przyrządy rejestrowały słoneczne neutrony odbijane od Księżyca - po zderzeniu z gruntem ulegały one spowolnieniu, co oznaczało, że zderzały się z lekkimi jądrami wodoru). Ale czy to na pewno sygnał od wody? Niektórzy sugerowali, że cząsteczki wody wprawdzie znajdują się w gruncie, lecz w postaci trudnej do wykorzystania - np. mocno związanej w materiale, który przypomina beton.

Ostatnie tygodnie rozbudziły nadzieje. Naukowcy donieśli o sensacyjnych pomiarach trzech sond - Chandrayaan-1, Cassini oraz Deep Impact, które wykryły, że za dnia powierzchnię Księżyca pokrywa bardzo cieniutka warstewka wody lub raczej szronu, która powstaje najpewniej w skutek bombardowania Srebrnego Globu przez wiatr słoneczny.

Jeśli więc prawdą jest, że zacienione podbiegunowe kratery są pułapką, w której cząsteczki wody (z różnych źródeł) mogły gromadzić się przez miliony lat, to mogą być one sporym zbiornikiem, z którego przyszli zdobywcy księżyca będą mogli czerpać wodę i używać jej nie tylko do picia, lecz też do wytwarzania i wodorowego paliwa.

NASA wybrała jako cel krater Cabeus (nazwany imieniem Niccolo Cabeo, włoskiego astronoma z XVII w.). Ma on średnicę blisko 100 km i głębokość 3 km.

Rozkaz: zbombardować Księżyc

Pocisk i śledzący go satelita LCROSS zostały wystrzelone z Ziemi 18 czerwca. Zabrały się w podróż wraz z księżycowym próbnikiem "Lunar Reconnaissance Orbiter", który wykonuje dokładną topograficzną Mapę Srebrnego Globu.

Pociskiem jest ostatni człon rakiety Atlas-V, która wynosiła cały ładunek w kosmos z Przylądka Canaveral na Florydzie. Waży on blisko 2,5 tony, naukowcy spodziewali się, że uderzy z prędkością ok. 9 tys. km/godz. i wybije dziurę o głębokości 4 m w dnie krateru Cabeus. Chmura pyłu miała wzbić się na wysokość ponad 10 km. Satelita LCROSS przez nią przeleciał zanim również roztrzaskał się o Księżyc. Jego instrumenty miały szukać w chmurze śladów pary wodnej.

W tym samym momencie w Księżyc wycelowanych było wiele ziemskich teleskopów - m.in. kosmiczny teleskop Hubble'a, teleskopy na Hawajach, także lornetki i teleskopy tysięcy miłośników nieba na zachodniej półkuli. Niestety Europę ominął ten spektakl, bo uderzenie w Księżyc nastąpiło tu za dnia.

Co najwyżej mogliśmy śledzić je w internecie, w telewizji NASA

Wyniki misji - czy udało się zarejestrować wodę na Księżycu - poznamy za kilka tygodni.

Źródło: Gazeta Wyborcza

« inne aktualności